BEHOLDER- symulator KGB

Warm Lamp Games, rosyjski deweloper, postanowił stworzyć grę przygodową opowiadającą historię po części zainspirowaną przeszłością ich kraju. Beholder stara się przedstawić życie ludzi w państwie totalitarnym. Gra została wydana 9 listopada 2016 roku, jednak swoją polską premierę miała dopiero 20 kwietnia 2017 za sprawą wydawnictwa Techland, które również spolonizowało tytuł. Produkcja została wydana na platformę Steam oraz smartfony z systemem Android i IOS.

Pierwsze rozkazy

Carl Stein, bohater gry, dostaje awans na urzędnika państwowego jako zarządca bloku mieszkalnego na ulicy Kruszwice. Aby stał się pracownikiem doskonałym, zostaje mu wstrzyknięty środek, którego celem jest stłumić w nim potrzebę snu. Jego oficjalnym zadaniem jest dbanie o kamienicę, zaś nieoficjalnym – szpiegostwo jej mieszkańców oraz składanie raportów ministerstwu porządku. Jeśli nasze obowiązki będziemy wykonywać w sposób zgodny z zamysłem pracodawców, czekają nas nagrody pieniężne i budowanie autorytetu. Gotówkę wydajemy na opłacanie rachunków oraz przedmioty codziennego użytku. Dzięki autorytetowi możemy kupić kamery szpiegowskie oraz przekonywać lokatorów, by postąpili zgodnie z naszym życzeniem.

Główny bohater żyje w totalitarnym państwie ogarniętym wojną.

Wielki Brat patrzy

Rozgrywka jest prosta, ale wciągająca. Ministerstwo wydaje dyrektywy, a my, niczym bohater utworu „Every Breath You Take” grupy „The Police”, obserwujemy każdy ruch mieszkańców. Jeśli dany lokator złamie prawo, a w jego mieszkaniu jest kamera, zostaniemy o tym powiadomieni. Wystarczy wtedy tę czynność konkretnego lokatora zanotować, aby w późniejszym etapie gry wykorzystać zdobytą wiedzę, by zaszantażować mieszkańca lub złożyć raport ministerstwu, co dla tej osoby skończy się źle. Niewątpliwym atutem produkcji są wybory, przed którymi jesteśmy stawiani. Twórcy postarali się, by nie były one proste i jednoznaczne. Mimo, że głównym zadaniem podczas rozgrywki jest szpiegostwo, sama produkcja stara się raczej przedstawić niełatwe życie pod naciskiem władzy. Carl zostaje zmuszony do objęcia stanowiska nadzorcy. Jeśli nie wywiąże się z rozkazów, jemu oraz jego rodzinie stanie się coś złego. Trudność moralna objawia się w momencie kiedy musimy „pozbyć” się kogoś, kto wcześniej kilka razy pomógł nam w potrzebie. Czy warto zaryzykować i się odwdzięczyć, czy może jednak bezrefleksyjnie wypełniać polecenia ministerstwa? Wybór należy do gracza.

Jeśli ktoś jest jednak wyjątkowo bezduszny, może na czarnym rynku kupić zakazany przedmiot, podrzucić go komuś, a następnie napisać odpowiedni raport dla służb bezpieczeństwa, w celu dodatkowego zysku. Ciekawą rzeczą jest czas, po jakim widzimy konsekwencje naszych działań. Większość z nich pojawia się przynajmniej kilkanaście minut później, co sprawia, że nie chce nam się ładować poprzedniego zapisu by spróbować innej opcji. Finał rozgrywki zależy od podjętych przez nas decyzji. Twórcy zaserwowali nam dwa główne zakończenia, oraz kilka mniejszych zmian przy zwieńczeniu historii. Warto wspomnieć, że zaimplementowali dwa poziomy trudności. Jedyna widoczna różnica między nimi objawia się w cenach. Na wyższym przedmioty są dwa razy droższe, co może nie wydawać się niczym szczególnym, ale potrafi bardzo mocno skomplikować rozgrywkę.

Satyra obecna wszędzie

Ministerstwo porządku co kilka dni ustanawia dyrektywy zakazujące posiadania różnych rzeczy lub wykonywania pewnych czynności. Niektóre są całkiem sensowne, np. zakaz posiadania obcych walut, czy posiadania broni. Inne jednak w krzywym zwierciadle ukazują to, jak bardzo totalitarna władza wpływała na życie obywateli. Być może jest to nad wyraz prześmiewcze ale doskonale pasuje do gry, oraz wywołuje uśmiech na twarzy gracza, kiedy dowiadujemy się, że lokatorom nie wolno nosić niebieskich krawatów, płakać, czy posiadać żółtych gumowych kaczuszek.

Staliśmy się cieniami ludzi z dawnych lat

Na specjalną uwagę zasługują modele postaci.  Przyciągają wzrok gracza swoją niecodzienną stylistyką. Są one prawie całkowicie czarne (cóż za ironia w tym szarym świecie) i tylko niektóre szczególne elementy (np. klucze) oraz oczy są białe. To niesamowite jak twórcom udało się zawrzeć ogromną gamę emocji tylko w ruchach białek oczu. Nadaje to pewnego rodzaju przemożnego smutku towarzyszącego postaciom podczas rozgrywki. Niestety kontrastem dla projektu naszych podopiecznych są tła, które w swojej kreskówkowej stylistyce zostały wykonane jedynie poprawnie.

Modele postaci rzucają się w oczy.

Błędy zdarzają się zawsze

Niestety, odbiór gry może nie być jednoznacznie kolorowy. To, co stanowi podstawę zamysłu rozgrywki, jest też jej największą wadą. W grze, która ma w dużej części opierać się na relacjach międzyludzkich źle się dzieje, jeśli tych stosunków zaczyna gdzieś brakować. Zdarza się, że z niektórymi lokatorami możemy zamienić wyłącznie kilka zdań i na tym koniec. Później możemy poruszać tylko te same tematy jak np. pogoda lub wojna. Nie wywołuje to wyrzutów sumienia, jeśli musimy ich eksmitować, tak jak przy początkowych postaciach. Wygląda to tak, jakby twórcom zabrakło czasu lub pomysłu na rozwinięcie kilku wątków. Kolejnym zarzutem jest częsta bierność mieszkańców. Już podczas ładowania gry dostajemy ostrzeżenie, że lokatorzy nie lubią, gdy przebywamy w ich pomieszczeniu bezprawnie. Jest to możliwe dzięki kluczykowi otwierającemu każdy zamek. Co z tego, że zostaniemy kilkakrotnie przyłapani przez jednego lokatora na tym czynie, jeśli nie zostaną z tego wyciągnięte żadne konsekwencje?. Psuje to wrażenie realności świata przedstawionego, i to w dość sporym stopniu.

Niestety, minusem jest również dubbing w grze. Aktor podkładający głos występuje tylko w rozpoczęciu, w trakcie jednej z misji, oraz w zakończeniu. Techland próbował nadać nagraniom klimat okresu zimnej wojny, ale wyszło to średnio, zaś rozmowy między graczem a NPC’ami to niezrozumiałe pomruki.  Kolejną wadą jest czas gry, ponieważ można ją przejść w około 4-5 godzin. Owszem, jest to produkcja, która prosi się o kilkukrotne podejście, jednak nie każdy musi czuć taką potrzebę.

Policja jest brutalna i okrutna w swoich działaniach.

Podsumowanie

Beholder jest kolejną grą z gatunku, których w ostatnich latach pojawia się coraz więcej. Są to produkcje starające się w przyjazny, gameplay’owy sposób opowiedzieć trudne do przekazania historie. Jest to jednak typ gier, które póki co nie mają szans dorównać produkcjom Triple A. Potrafią mieć potknięcia, jednak zostają zazwyczaj ciepło przyjęte przez graczy. I dokładnie taki jest ten tytuł. Daleko mu do bycia grą idealną, ma swoje błędy, które jednak mu wybaczymy, gdyż to, co nam oferuje jest zupełnie inne od tego, do czego przyzwyczaiły nas wielkie studia. Cieszę się, że takie produkcje powstają, ponieważ dzięki nim być może łatwiej będzie pokazać, że gry to nie tylko rozrywka dla dzieci, ale także medium, które w sposób taki jak żadne inne może nas zabrać w ciąg wydarzeń historii wielkich, małych, smutnych czy radosnych. W sposób, w którym jesteśmy bohaterami tych wydarzeń, często tragicznych, a nie tylko biernymi obserwatorami.

Gra dostępna na steam: http://store.steampowered.com/app/475550/Beholder/